Nawet idealny trening przed trekkingiem nie pomoże, jeśli zapomnisz o odpowiednim paliwie. Wystarczy kilka godzin marszu, by dopadł Cię głód energetyczny. Dlatego kluczem jest nie to, ile masz jedzenia, ale JAKIE ono jest – musi być lekkie, sycące, trwałe i sprawdzone w boju.

Dobrze zaplanowane górskie menu to połowa sukcesu i gwarancja, że na szczycie będziesz mieć jeszcze siły na radość!

Podstawa: Woda i Elektrolity – Tajna Broń na Kryzys

Zanim sięgniesz po batonik, pomyśl o nawodnieniu. Jeśli nagle czujesz się słabo, a szlak wydaje się nie mieć końca – z dużym prawdopodobieństwem brakuje Ci wody i niezbędnych minerałów. Pamiętaj: pij, zanim poczujesz pragnienie!

Warto mieć w plecaku małą saszetkę lub tabletkę do przygotowania wody z izotonikiem. Płynne uzupełnienie elektrolitów (soli, magnezu, potasu) to 99% szans na natychmiastowe postawienie na nogi w przypadku kryzysu, gdy wiesz, że jesteś najedzona a mimo wszystko siła uciekła z niewiadomego powodu.

Słone przekąski – Energia i białko

W górach tracimy sporo soli przez pot, dlatego słone przekąski są niezbędne. Dostarczają też białka i tłuszczu, które dają długotrwałą energię. Idealnie sprawdzą się kabanosy lub suszone mięso (Jerky) – są lekkostrawne, super lekkie i kaloryczne, idealne na dłuższą przerwę.

Jeśli wolisz węglowodany, postaw na kanapki lub wrapy z ulubionym nadzieniem (np. hummusem, serem). Plusem wrapów jest fakt, że nie wysuszają tak jak zwykłe kanapki, z drugiej strony gorzej znoszą podróż w plecaku. Uzupełnieniem mogą być solone orzechy czy krakersy, które dostarczają sodu i zdrowych tłuszczów.

Dla wegan i wegetarian 🌱 – Roślinne paliwo na szlaku

W górach bez problemu poradzisz sobie także na diecie roślinnej. Wystarczy, że zadbasz o odpowiednią ilość białka i zdrowych tłuszczów:

  • Wegańskie kabanosy/batony białkowe: Coraz więcej sklepów oferuje wegańskie kabanosy – na bazie grochu, soi czy pszenicy, które są lekkie i naprawdę smaczne – dziewczyny przekonały nas do nich osobiście na jednej z wypraw (pozdrawiamy ekipę z Gorców 04.2025! ❤️)
  • Kanapki/ wrapy z tofu lub hummusem: to świetne źródło białka.
  • Owsianka! Tak – pomysł genialny. W hotelu szykujesz słoik, podczas podejścia całość idealnie się wymiesza i na szczycie masz gotowy, pełnowartościowy posiłek. Oczywiście rozwiązanie dedykujemy dziewczynom w odpowiednim miejscem w plecaku – np boczną kieszenią gdzie można postawić słoik w pionie.

Słodkie przekąski – Błyskawiczny ratunek na ostatnie podejście

Kiedy czujesz, że zaczyna brakować sił, to właśnie cukier i węglowodany proste są Twoim paliwem awaryjnym, zapewniającym natychmiastowy zastrzyk energii.

Klasykiem, którego nie może zabraknąć, jest gorzka czekolada (min. 70%). Nie topi się tak łatwo jak mleczna, dostarcza magnezu i szybkich kalorii. Świetnym, lekkostrawnym rozwiązaniem są batony daktylowe, żelki lub musy owocowe w tubkach. Suszone owoce (morele, żurawina, figi) to natomiast skoncentrowana energia, która nie zajmuje miejsca i jest bardzo trwała. A na sam koniec, gdy musisz pokonać krótki, ale stromy odcinek, ratunkiem będą kwaśne żelki – cukier w czystej formie, który działa błyskawicznie.

Sekrety górskiego jedzenia zimą – Jak uniknąć połamania zębów

Zimą zapotrzebowanie na energię rośnie, ale niskie temperatury nie zachęcają do delektowania się posiłkiem na trasie. Dlatego warto postawić na szybkie uzupełnienie energii.

  • Gorąca herbata: Obowiązkowo w termosie! Najlepiej słodka, z dużą ilością miodu, cytryny lub syropu malinowego/imbiru. Ciepły, słodki napój to najlepszy sposób na podniesienie temperatury ciała i szybkie dostarczenie cukrów.
  • Batoniki bez karmelu: Unikaj batonów z karmelem i twardą czekoladą – na mrozie stają się twarde jak kamień! Wybieraj te o miękkiej, tłustej konsystencji, np. chałwę, batoniki owsiane lub ciastka maślane.
  • Wychładzające przekąski: Uważaj na produkty na bazie dużej ilości wody, takie jak świeże owoce (np. banany, jabłka). Szczególnie jeśli masz nadwrażliwość zębów, zjedzenie zimnych owoców czy musów to nie jest nic przyjemnego. Co więcej, zdarzyło mi się już wyjść na trekking wyłącznie z kupionym na szybko zapasem bananów gdzie absolutnie wszystkie… zamarzły!

Pro tip od Everest Girls: Podjadaj, nie czekaj!

Pamiętaj, by nie czekać z jedzeniem, aż zgłodniejesz. W górach metabolizm pracuje szybciej. Lepiej podjadać regularnie małe porcje (np. co godzinę) niż czekać, aż dopadnie Cię spadek cukru i zmęczenie.

Unikaj świeżych owoców – szybko się psują i często kończą jako rozgnieciona papka w plecaku. Zamiast tego postaw na suszone owoce, które są lekkie, trwałe i słodkie w sam raz.

Nie martw się kaloriami – końcu góry to nie miejsce na restrykcje – to przestrzeń, w której masz czuć się wolna, silna i… najedzona! 😄